Rozdział 5
" Jeśli wierzysz osiągniesz wszystko."
Kiedy wróciłam z treningu byłam wykończona. Ale chciałam jeszcze pogadać z Oliwią. Przez cały trening myslałam o Marcelu. Wiedziałam, że jest przystojny, ale ja go nie znałam. To było dziwne.
Kiedy szłam do Oliwi domu, ciągle o tym myslałam. Stanowszy przed drzwiami jej domu zapokałam. Otworzyła mi jej mama. Powiedziała, żebym weszła bo Oliwia siedzi u siebie w pokoju. Poszłam tam i zobaczyłam Oliwię szczerzącą się do monitora. Zaskoczył mnie ten widok, ale niedałam tego po sobie poznać. Odezwałam się:
- Hejo. Co się dzieje.? - Oliwia była zawstydzona.
- Nic. Czemu pytasz.? - wydawało mi się, że odpowiedziała trochę za szybko.
- A tak. - popatrzyła na mnie, tym swoim zabójczym wzrokiem. - No ok. Pomyślałam, że coś się stało.
- Dlaczego tak pomyślałaś.?
- Daj spokój. Ty wiecznie taka opanowana, teraz śmiejesz się do monitora. To nie jest normalne.
Rozsiadłam się na jej łóżku i popatrzyłam na nią pytająco.
- ok, ok. powiem Ci, bo nie dasz mi spokoju. No więc, bo ja pisałam z Kubą. I wcześniej z nim gadałam. Paula ja nie wiem co się ze mną dzieje. Polubiłam go, jest bardzo miły i fajnie nam się gada... no i teraz z nim pisałam.. - uśmiechałam się radośnie, ta wiadomość była dość dobra wiadomością. Oliwia zobaczyła mój uśmiech.
- Śmiejesz się ze mnie.? - zapytała
- Nie, no co Ty. Po prostu się ciesze.
- Cieszysz się.? Z czego się niby cieszysz.?
- Naprawdę nie wiesz.?
- Jak bym wiedziała, to bym Cię nie pytała.
- No bo Ty się zakochałaś i to chyba na maxa. ;D
- Co.?? Zwariowałaś. Nigdy w życiu. Ja zakochana... Pfff. Żartujesz sobie.?
- Oliwia, mnie nie oszukasz. Przecież widzę, że jesteś ZAKOCHANA.
- Nie nie jestem.! - wysyczała przez zęby. Cała ta sytuacja trochę mnie bawiła. Dziwnie się czułam, kiedy Oliwia próbowała ukryć swoje zmieszanie. niesamowite uczucie. Właściwie było mi jej trochę żal, ale z drugiej strony wiedziałam jak bardzo, jest zła myśląc o tym, że mogła się zakochać. Ten strach w jej oczach był zabawny, ale martwiło mnie to. Oliwia to moja przyjaciółka nie chciała, żeby cierpiała i się zadręczała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz