Rozdział 1
" Z dnia na dzień coraz silniejsza."
Spotkałyśmy się jeszcze w przedszkolu. Obie byłyśmy bardzo nieśmiałe i kurczowo trzymałyśmy za spódnice naszych mam. To nie był przypadek, że obie byłyśmy w tym samym miejscu, ponieważ nasze mamy znały się jeszcze z czasów szkolnych. Przyglądałyśmy się sobie nie bardzo rozumiejąc co się dzieje. Wokół nas był duży tłum. Każdy wpadał, na każdego. A pośrodku tego bałaganu my. Dwie małe dziewczynki zagubione w wielkim świecie.
Każdy mówi, że wyglądamy jak siostry. I po pewnym czasie tak zaczęłyśmy się czuć. Poznaliśmy się dzięki naszym braciom. wiele im zawdzięczamy przede wszystkim naszą przyjaźń. Żaden z nich nie był tym "złym" bratem. Przeciwnie, opiekowali się nami, przytulali i pocieszali kiedy płakałyśmy. Często mówili,że nas kochają, a i my bardzo ich kochałyśmy. we czwórkę byliśmy rodzeństwem doskonałym.
Mieszkaliśmy obok siebie, więc właściwie znałyśmy się od zawsze, ale prawdziwą przyjaźń poznałyśmy dopiero chodząc do przedszkola. Między naszymi domami był płot z drewnianymi słupkami. Abyśmy nie musiały chodzić na około jeden z tych słupków po prostu wyciągnełyśmy. tak było prościej i szybciej.
Z biegiem lat z wyglądu nie zmieniłyśmy się zupełnie, lecz nasze charaktery zmieniły się nie do poznania.
Paula czyli ja: romantyczka(w pełnym tego słowa znaczeniu), uparta, wrażliwa(choć nie dająca tego po sobie poznać), skryta, na ogół realistka,ale miałam wiele marzeń i planów, zazwyczaj myślałam i układałam wszystko według logicznego planu, lecz nie zawsze wszystko szło po mojej myśli.
Natomiast Oliwia była moim przeciwieństwem: twardo stąpała po ziemi, uparcie dążyła do celu, lubiła bawić się uczuciami chłopaków tak jak oni kiedyś bawili się nią, była uważana za osobę wesołą i tylko ludzie z jej najbliższego otoczenia wiedzieli,że nie zawsze jest tak wesoło .
Jednak miałyśmy też wiele wspólnych cech np: obie byłyśmy lekko szalone, nieprzewidywalne, najlepiej czułyśmy się we własnym towarzystwie, razem płakałyśmy i śmiałyśmy się.
Od najmłodszych lat byłyśmy praktycznie nierozłączne. I kiedy teraz sięgam pamięcią wstecz nie przypominam sobie, żeby Oliwia od początku tak bardzo nienawidziła chłopaków. To zaczęło się kiedy zmieniłyśmy szkołę. Już pierwszego dnia zauważyłam zmianę w jej zachowaniu. Chłopaków z nowej klasy traktowała jak coś zbędnego. Miała w sobie "to coś" co przyciągało do niej chłopaków. mówiła, że nie jest z tego zadowolona, choć wiele osób jej tego zazdrościło. często zdarzało się, że obcy chłopacy oglądali się za nią kiedy przechodziła, a nawet pytali jej o chodzenie. Tak było przez cały czas.
![]() | |
Oliwia. |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz