środa, 19 marca 2014

Rozdział 6

" Twój los, staje się częścią mojego losu." 

 Po wyjściu Pauli długo siedziałam zastanawiając się dlaczego ona pomyślała, że się zakochałam. Przecież to było niemożliwe. Jakub bardzo mi się podobał i tylko tyle. A po za tym byłam z Krystianem. Dobrze się z nim dogadywałam, aczkolwiek lepiej rozmawiało mi się z Jakubem. O Boże o czym ja myślę. Chyba mnie pogięło. Zaczęłam cicho płakać. Byłam już tym wszystkimi zmęczona. problemy w domu, w szkole, a na dodatek to. Daniel wiecznie krzyczy i wszystkim rozkazuje. Czasami boję się poruszyć, bo będzie wrzeszczał. I jeszcze zrobi coś mi albo mamie. A już nie daj Boże Kacprowi. Boję się o siebie i o moją rodzinę. Nierozumieniem tego, co się dzieje. Przecież, to jest nasz dom, nie jego. Więc dlaczego mama nie wyrzuci go za drzwi. Tak by było najlepiej dla nas wszystkich. Jedyne z czego się cieszę to z tego, że mam wspaniałych przyjaciół no i brata. Kacper jest dla mnie kimś niesamowicie ważnym. Opiekuje się mną i przytula kiedy płaczę. Jest zawsze ze mną , mimo że często odtrącam. Chociaż przecież tego nie chcę... 
Wstałam po cichu i wzięłam laptopa. Usiadłam na łóżku i oparłam się plecami o ścianę. Oczy wciąż miałam mokre od łez. Nadstawiłam uszy, żęby upewnić się, że Daniel nie chodzi. W domu panowała cisz. To lubiłam. ^^
   Zalogowałam się na facebook' a . Miałam wiadomość od Kuby. Pytał czy się spotkamy. Przez chwilę się wachałam, ale później odpisałam, że tak. 
Byłam zadowolona. Zobaczyłam na stronę główną i zerknęłam kto z moich znajomych jest dostępny. Była Paula, napisałam do niej. Nasza rozmowa.:
Ja: Hejo. Nie śpisz jeszcze.? 
Paula: Nie. Jakoś nie mogę zasnąć -.-' A Ty czemu nieśpisz.? 
Ja: Ja też nie mogę zasnąć.^^
Paula: Myślisz o Kubie. 
Ja: Daj spokój. Jestem z Krystianem. I niech tak zostanie. Kuba to tylko kolega. 
Paula: Ok. Już dobrze. Niedenerwuj się tak. Nichciałam Cię urazić. Przepraszam.  
Ja: Nie, to ja przepraszam. Przegięłam. A jeśli chodzi o Kubę... to... umówiłam się z nim. 
Paula: To super, gratuluję.;) Bardzooo się cieszę.:) 
Ja: Ja też. :D Ale powiedz lepiej co z tym Marcelem.
Paula: No co ma być. nieznam go. Podoba mi się. ale na wstępie zaznaczam, że nie jestem w nim zakochana. On mi się TYLKO podoba.! 
Ja: Tak, wiem. Mówiłaś. Ale wisz co.? 
Paula: Co.? 
Ja: To jest dziwne. Po raz pierwszy widzę Cię taką. 
Paula: jaką.? 
Ja: Nie wiem, za bardzo jak to ująć, ale jesteś inna niż zwykle. Masz takie radosne oczy. Aż miło się patrzy.:3
Paula: Możesz widzieć takie oczy częściej.:P 
Ja: Jak niby.? 
Paula: Wystarczy, że spojrzysz w lustro po swojej rozmowie z Jakubem.;D
Ja: zabiję Cię.!!
Paula: (niedostępna)


Rozdział 5

" Jeśli wierzysz osiągniesz wszystko." 

Kiedy wróciłam z treningu byłam wykończona. Ale chciałam jeszcze pogadać z Oliwią. Przez cały trening myslałam o Marcelu. Wiedziałam, że jest przystojny, ale ja go nie znałam. To było dziwne. 
Kiedy szłam do Oliwi domu, ciągle o tym myslałam. Stanowszy przed drzwiami jej domu zapokałam. Otworzyła mi jej mama. Powiedziała, żebym weszła bo Oliwia siedzi u siebie w pokoju. Poszłam tam i zobaczyłam Oliwię szczerzącą się do monitora. Zaskoczył mnie ten widok, ale niedałam tego po sobie poznać. Odezwałam się:
- Hejo. Co się dzieje.? - Oliwia była zawstydzona.
- Nic. Czemu pytasz.? - wydawało mi się, że odpowiedziała trochę za szybko.
- A tak. - popatrzyła na mnie, tym swoim zabójczym wzrokiem. - No ok. Pomyślałam, że coś się stało.
- Dlaczego tak pomyślałaś.?
- Daj spokój. Ty wiecznie taka opanowana, teraz śmiejesz się do monitora. To nie jest normalne.
  Rozsiadłam się na jej łóżku i popatrzyłam na nią pytająco.
- ok, ok. powiem Ci, bo nie dasz  mi spokoju. No więc, bo ja pisałam z Kubą. I wcześniej z nim gadałam. Paula ja nie wiem co się ze mną dzieje. Polubiłam go, jest bardzo miły i fajnie nam się gada... no i teraz z nim pisałam.. - uśmiechałam się radośnie, ta wiadomość była dość dobra wiadomością. Oliwia zobaczyła mój uśmiech.
- Śmiejesz się ze mnie.? - zapytała
- Nie, no co Ty. Po prostu się ciesze. 
- Cieszysz się.? Z czego się niby cieszysz.?
- Naprawdę nie wiesz.?
- Jak bym wiedziała, to bym Cię nie pytała.
- No bo Ty się zakochałaś i to chyba na maxa. ;D
- Co.?? Zwariowałaś. Nigdy w życiu. Ja zakochana... Pfff. Żartujesz sobie.?
- Oliwia, mnie nie oszukasz. Przecież widzę, że jesteś ZAKOCHANA.
- Nie nie jestem.! - wysyczała przez zęby. Cała ta sytuacja trochę mnie bawiła. Dziwnie się czułam, kiedy Oliwia próbowała ukryć swoje zmieszanie. niesamowite uczucie. Właściwie było mi jej trochę żal, ale z drugiej strony wiedziałam jak bardzo, jest zła myśląc o tym, że mogła się zakochać. Ten strach w jej oczach był zabawny, ale martwiło mnie to. Oliwia to moja przyjaciółka nie chciała, żeby cierpiała i się zadręczała.


wtorek, 18 marca 2014



Rozdział 4

" Miłość to największy egoizm, który krzywdzi najbardziej." 

Kiedy Paula wróciła od Marysi, ja już była pogodzona z myślą, że Dawid to idiota. Właściwie to miałam nowego chłopaka - Krystiana.  Paula bardzo się ucieszyła, że czuję się lepiej, tylko że ja byłam niespokojna. 
Widziałam Paule smutną, radosną, szczęśliwą, ale takiej jej jeszcze nie widziałam.  Spytałam wprost:
- Co się działo w tej Szprotawie.? 
Paula odpowiedziała:
- W sumie nic takiego. A dlaczego pytasz.? 
- Tak po prostu. Wyglądasz jakoś inaczej.
- Ohh.. Jak inaczej.? 
-  No po prostu inaczej. Dziwnie patrzysz i jesteś cały czas uśmiechnięta. 
- Mam po prostu dobry humor. - odpowiedziała
- Yhymm... Jasne. Mów o co chodzi.
- No dobra. W Szprotawie mieszka taki chłopak. Wygląda na miłego...a ja...
- A Ty.?
- A ja nie mogę przestać o nim myśleć. - powiedziała szybko.
- Nonono. Co ja słyszę.? Paula się zkochała.
- Od razu zakochała. Po prostu..., tak sobie o nim myślę. 
    Od jakiegoś czasu Paula była mega szczęśliwa, ja w sumie też. W poniedziałek na pierwszej lekcji poznaliśmy nowego chłopaka, który dopiero zaczął chodzić do nas do klasy. Już na samym początku mi się spodobał, a na przerwie zaczęłam z nim rozmawiać. Jakub, bo tak miał na imię okazał się strasznie miły. Po szkole chciałam pogadać o nim z Paulą, ale ona śpieszyła się na trening. Więc wróciłam do domu. Weszłam na facebook'a. Zaakceptowałam zaproszenie Kuby i zaczęłam przeglądać posty znajomych. wtedy napisał do mnie Kuba. Sama, w brew sobie zaczęła się cieszyć do monitora. Pisaliśmy długo i o wszystkim.  A ja wciąż cieszyłam się do monitora. W takim stanie znalazła mnie Paula.
Jakub.
 

Rozdział 3 

" Potrafię wybaczyć... być szczera do bólu."

 Nie mogła na to patrzeć jak moja przyjaciółka cierpi. I to przez chłopaka. No bo przecież chłopcy w tym wieku to jeszcze dzieci. A dzieci to dzieci, szybko zmieniają zdanie. 
W czasie kiedy Oliwia zadręczała się pytaniami, co z nią nie tak, ja pojechałam do Legnicy. Do mojej dobrej koleżanki. Chciałam zostać, żeby Oliwia nie była sama, ale ona powiedziała tylko:         
- Jedź nie możesz wiecznie tu ze mną siedzieć. Już się umówiłaś z Marysią więc jedź. I baw się dobrze. 
- Jesteś pewna.? -zapytałam
- Tak, Paula jestem pewna.- odpowiedziała
No więc pojechałam. Miałam tam być prawie cztery dni. Marysia przyjechała po mnie, bo ja nie miałam czym dojechać. Już w samochodzie gadałyśmy w najlepsze. Ona opowiedziała mi o chłopaku, w którym jest zakochana. A jaj jej o tym, który mi się podoba. Śmiałyśmy się, wygłupiałyśmy, a Marysi tato razem z nami. Bardzo lubiłam jej ojca. Był taki "dobry". Wiem to badziewne określenie, ale on właśnie taki był. 
Marysia.
Dość szybko dojechałyśmy na miejsce. Marysia umówiła się z koleżankami, bo chciała mnie z nimi poznać. Zaniosłyśmy moją torbę na górę do jej mieszkania i zeszłyśmy. Po przywitaniu się z jej znajomymi postanowiliśmy iść na lotnisko. Nigdy tam nie była, więc wszystko było dla mnie nowe. Bardzo dobrze się z nimi czułam. Bawiliśmy się znakomicie. Czas szybko leciał, więc nim się obejrzeliśmy musiałyśmy wracać do domu. Już u Marysi, rozmawiałyśmy o tym co, było najważniejsze. Przynajmniej dla nas. Tak więc rozmawiałyśmy o chłopakach.  Janek, chłopak, w którym Marysia była zakochana wydawał mi się całkiem spoko. Marysia dużo o nim opowiadała. Gadałyśmy praktycznie całą noc, aż w końcu zrobiłyśmy się senne. 
Na drugi dzień poznałam tego jej Janka. Chociaż "poznałam" to za dużo powiedziane. Z tym Jankiem był pewien chłopak - Marcel.
Tego samego dnia tylko, trochę później poszłyśmy z Marysią na taką ławkę przy drodze. Bardzo mi się tam spodobało. Tam rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy.
Janek.
Te cztery dni szybko zleciały i nim się obejrzałam, już musiałam wracać do domu. W poniedziałek czekała na mnie szkoła.. no i treningi.
Marcel. 

piątek, 14 marca 2014

Rozdział 2

" Co Cię zrani dziś uczyni Cię silniejszym jutro."

Paula była dla nich uprzejma i miła, mimo tego,że bywali dla niej chamscy, a nawet złośliwi. Uparcie twierdziła,że są jeszcze dziećmi i zasługują na drugą szansę - że z tego wyrosną. Często zastanawiałam się dlaczego taka jest. To prawda,że była romantyczką i w ogóle, ale chłopcy krzywdzili ją tak jak mnie. A może jeszcze bardziej.? Tak zdecydowanie bardziej, no bo nie oszukujmy się, Paula wtedy była bardzo naiwna. Ja w porównaniu do niej już pierwszego dnia w nowej szkole przekonałam się do chłopaków z naszej klasy. Trafiliśmy do takiej grup gdzie "władzę" sprawowali właśnie oni. Chłopacy. Wszyscy się tam znali i lubili. Tylko my nikogo nie znałyśmy. To jednak zmieniło się po kilku dniach. Jeszcze na początku sadziłam, że będzie można się z nimi dogadać. Niestety, tak bardzo się myliłam. Czasami byli bardzo mili, ale najczęściej byli po prostu nieznośni.  Tak naprawdę ciągle wmawiałam sobie, że nie mogę się zakochać. Co prawda podobali mi się różni chłopacy, ale tylko tyle. Właściwie chodziła z kilkoma, ale tak naprawdę to nie były  poważne związki. Ale nie tylko z mojej winy. Większość chłopaków z którymi byłam, tak naprawdę nawet nie wiedzieli, co znaczy kogoś kochać. Pierwszym moim chłopakiem w tej klasie był Dawid. teraz wiem, że nie chodził ze mną dlatego, ze mnie kochał. Chodził ze mną dla szpanu. Chyba nigdy mu na mnie zależało. A przez związek z nim, jeszcze bardziej zwiodłam się na męskiej rasie tej planety. Paula oczywiście jak to ona, oczywiście wmawiała mi, że Dawid jest jeszcze dzieckiem i żebym się tym nie przejmowała. I nie przejmowałam się tym. Prawie. Jego obecność w moim życiu wywarła zbyt duże piętno, żeby zapomnieć o nim w 5 minut. Mimo tego, że nie był moją największą miłością, to i tak zdążyłam się przyzwyczaić do jego obecności. I nagle go zabrakło.;(  Zerwał za mną nawet nie podając przyczyny. Byłam załamana. 


czwartek, 13 marca 2014



Rozdział 1

" Z dnia na dzień coraz silniejsza."  

     Spotkałyśmy się jeszcze w przedszkolu. Obie byłyśmy bardzo nieśmiałe i kurczowo trzymałyśmy za spódnice naszych mam. To nie był przypadek, że obie byłyśmy w tym samym miejscu, ponieważ nasze mamy znały się jeszcze z czasów szkolnych. Przyglądałyśmy się sobie nie bardzo rozumiejąc co się dzieje. Wokół nas był duży tłum. Każdy wpadał, na każdego. A pośrodku tego bałaganu my. Dwie małe dziewczynki zagubione w wielkim świecie. 
    Każdy mówi, że wyglądamy jak siostry. I po pewnym czasie tak zaczęłyśmy się czuć. Poznaliśmy się dzięki naszym braciom. wiele im zawdzięczamy przede wszystkim naszą przyjaźń. Żaden z nich nie był tym "złym" bratem. Przeciwnie, opiekowali się nami, przytulali i pocieszali kiedy płakałyśmy. Często mówili,że nas kochają, a i my bardzo ich kochałyśmy. we czwórkę byliśmy rodzeństwem doskonałym. 
    Mieszkaliśmy obok siebie, więc właściwie znałyśmy się od zawsze, ale prawdziwą przyjaźń poznałyśmy dopiero chodząc do przedszkola. Między naszymi domami był płot z drewnianymi słupkami. Abyśmy nie musiały chodzić na około jeden z tych słupków po prostu wyciągnełyśmy. tak było prościej i szybciej. 
    Z biegiem lat z wyglądu nie zmieniłyśmy się zupełnie, lecz nasze charaktery zmieniły się nie do poznania.
    Paula czyli ja: romantyczka(w pełnym tego słowa znaczeniu), uparta, wrażliwa(choć nie dająca tego po sobie poznać), skryta, na ogół realistka,ale miałam wiele marzeń i planów, zazwyczaj myślałam i układałam wszystko według logicznego planu, lecz nie zawsze wszystko szło po mojej myśli.
    Natomiast Oliwia była moim przeciwieństwem: twardo stąpała po ziemi, uparcie dążyła do celu, lubiła bawić się uczuciami chłopaków tak jak oni kiedyś bawili się nią, była uważana za osobę wesołą i tylko ludzie z jej najbliższego otoczenia wiedzieli,że nie zawsze jest tak wesoło .
    Jednak miałyśmy też wiele wspólnych cech np: obie byłyśmy lekko szalone, nieprzewidywalne, najlepiej czułyśmy się we własnym towarzystwie, razem płakałyśmy i śmiałyśmy się. 
    Od najmłodszych lat byłyśmy praktycznie nierozłączne. I kiedy teraz sięgam pamięcią wstecz nie przypominam sobie, żeby Oliwia od początku tak bardzo nienawidziła chłopaków. To zaczęło się kiedy zmieniłyśmy szkołę. Już pierwszego dnia zauważyłam zmianę w jej zachowaniu. Chłopaków z nowej klasy traktowała jak coś zbędnego. Miała w sobie "to coś" co przyciągało do niej chłopaków. mówiła, że nie jest z tego zadowolona, choć wiele osób jej tego zazdrościło. często zdarzało się, że obcy chłopacy oglądali się za nią kiedy przechodziła, a nawet pytali jej o chodzenie. Tak było przez cały czas.

Oliwia.


Paula.