Rozdział 3
" Potrafię wybaczyć... być szczera do bólu."
Nie mogła na to patrzeć jak moja przyjaciółka cierpi. I to przez chłopaka. No bo przecież chłopcy w tym wieku to jeszcze dzieci. A dzieci to dzieci, szybko zmieniają zdanie.
W czasie kiedy Oliwia zadręczała się pytaniami, co z nią nie tak, ja pojechałam do Legnicy. Do mojej dobrej koleżanki. Chciałam zostać, żeby Oliwia nie była sama, ale ona powiedziała tylko:
- Jedź nie możesz wiecznie tu ze mną siedzieć. Już się umówiłaś z Marysią więc jedź. I baw się dobrze.
- Jesteś pewna.? -zapytałam
- Tak, Paula jestem pewna.- odpowiedziała
No więc pojechałam. Miałam tam być prawie cztery dni. Marysia przyjechała po mnie, bo ja nie miałam czym dojechać. Już w samochodzie gadałyśmy w najlepsze. Ona opowiedziała mi o chłopaku, w którym jest zakochana. A jaj jej o tym, który mi się podoba. Śmiałyśmy się, wygłupiałyśmy, a Marysi tato razem z nami. Bardzo lubiłam jej ojca. Był taki "dobry". Wiem to badziewne określenie, ale on właśnie taki był.
![]() |
| Marysia. |
Na drugi dzień poznałam tego jej Janka. Chociaż "poznałam" to za dużo powiedziane. Z tym Jankiem był pewien chłopak - Marcel.
Tego samego dnia tylko, trochę później poszłyśmy z Marysią na taką ławkę przy drodze. Bardzo mi się tam spodobało. Tam rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy.
![]() |
| Janek. |
![]() | |
| Marcel. |



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz